Początki piekarni Garbolewskich sięgają 1936 roku,
kiedy to Stanisław Garbulewski po kilku latach terminowania
w różnych piekarniach postanowił otworzyć własną.
Kupił podupadający zakład w centrum miasta Radzymina, na przeciwko dworca kolejki wąskotorowej (tak zwanej „ciuchci”). Miał wówczas 28 lat.

Wtedy jeszcze nie było tylu rodzajów chleba co obecnie, wypiekany był chleb zwykły, razowy, bułki i bułki słodkie. Mimo to tatuś wypiekał wyśmienite chałki szabasowe, które kupowali zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie. Został nawet zaproszony rabin w celu potwierdzenia ich koszerności, co pozwalało je kupować Żydom.

Piece wówczas były opalane drewnem, tatuś sam od podstaw wybudował mały piec. Tamta piekarnia funkcjonowała zaledwie 4 lata, została przeniesiona w drugie miejsce, gdzie było tylko jedno małe pomieszczenie – były to lata wojny. Trzecia, obecna lokalizacja też ma swoją tradycję, znana jest radzyminiakom od lat i to nie tylko z niepowtarzalnego zapachu pieczywa, ale też z samego wizerunku piekarni. Obecnie, w okresie letnim od frontu siedziby wystawiany jest furgon, wóz konny, który kiedyś służył do rozwożenia pieczywa.

– Nasze wypieki oparte są na tradycyjnej recepturze sięgającej dalej niż historia założyciela. Gdy przyszedł czas i tatuś sam już nie dawał sobie rady razem z rodzeństwem zajęliśmy się wyłącznie piekarnią. Obecnie w piekarni pracuje drugie i trzecie pokolenie naszej rodziny. Nie traktujemy piekarni tylko jako źródło dochodów, to nasza tradycja rodzinna, tym się po prostu żyje.”
